Związek Polskich Artystów Plastyków

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Start News ARTYSTA AMBASADOR

ARTYSTA AMBASADOR

E-mail Print PDF
There are no translations available.

Portal Kulturalny MAGAZYN rozmawia z Jackiem Kucabą, prezesem Związku Polskich Artystów Plastyków oraz Ryszardem Kowalewskim, wiceprezesem ZPAP-u o wystawie Ambasadorowie Sztuki w warszawskiej Galerii DAP-u i o poszukiwaniu jakości w sztuce.

MAGAZYN: Pisze Pan w swoim wstępie do wystawy: Sztuka jest rodzajem szczególnej misji, a artysta jej ambasadorem. Jak wygląda ta misja?

JACEK KUCABA: Te słowa to pewnego rodzaju zaczepka intelektualna. Twierdzenie, które dla każdego z nas powinno się przerodzić w pytanie - czy artysta faktycznie ma dzisiaj misję do spełnienia? Powinniśmy równie dobrze zadać sobie kolejne ważne pytanie - czym jest sztuka? Starają się ją zdefiniować różne teorie i dysputy akademickie, a także sami artyści. Oni także stawiają sobie pytania – jak powinna wyglądać sztuka, którą tworzymy dla innych? Jak ona oddziałuje?

Sztuka zawsze była misją. Przekazywała emocje i wizję świata artysty, który widział go na sposób jedynie sobie właściwy, indywidualny i subiektywny. Czasem twórca próbuje przekonać odbiorców do swojej wizji. Dla wielu z nich jest to poszukiwanie siebie samego.



Sam jestem artystą tworzącym, często w przestrzeni publicznej, więc pozostaję narażony na oceny i opinie. Przed sobą mam dwa obrazy – artystę, który tworzy w jakimś celu i odbiorcę, który jest bardzo różny, ma różne zapotrzebowania, jest różnie ukształtowany przez świat, a także, co należy sobie uświadomić, przez media – częstokroć zostaje zmanipulowany. Wskutek tego spotkanie artysty i widza jest czasem zderzeniem dwóch odmiennych światów. Wtedy też może wyobrazić sobie, że tę misję rzeczywiście realizuje albo, faktycznie, udaje mu się zmienić ludzi swoją sztuką, pociąga ich za sobą w swoje światy. Jedno jest pewne - żeby była sztuka, musi być odbiorca. Chociaż nie zawsze łatwo jest odpowiedzieć na pytanie – dla kogo właściwie tworzymy? Są przecież artyści, którzy tworzą, a nie wystawiają. Robią to wyłącznie z własnej potrzeby. Nie wychodzą poza pracownie. To też może być swojego rodzaju misją wewnętrzną, która może przerodzić się w odcięcie od realnego świata, oglądanie swojej własnej rzeczywistości...

MAGAZYN: Ponad tydzień temu zmarł jeden z ważniejszych współczesnych krytyków sztuki współczesnej, Arthur Danto. Był jednym z tych teoretyków, którzy wieszczyli koniec sztuki. Pana cechuje zupełnie inna postawa. Z tekstu towarzyszącego wystawie oraz samych dzieł emanuje wielka żywotność sztuki.

JACEK KUCABA: Powiem wprost – nie byłoby tej wystawy, gdyby nie wiara moja i moich kolegów w to, że sztuka nigdy nie umrze. W przypadku wspomnianego krytyka, śmierć sztuki osadzona była w kontekście współczesnego rynku sztuki, zmian w artworldzie, a także, mówiąc dosadnie, kupczenia sztuką. Można powiedzieć, że jak się artysta dobrze sprzedaje, to wtedy jest dobra sztuka, bo przekłada się to w oczywisty sposób na wymiar komercyjny. Patrzę na to zupełnie inaczej. Doceniam wartość człowieka. Po prostu. Cały humanizm, który stoi za artystami. Ich indywidualne odczytywanie świata, czasem z bólem, a czasem z radością.

Są twórcy, którzy zajmują się czystą formą. Ich nie interesuje sytuacja w świecie. Swojego wyrazu poszukują w sobie, inspirują się pięknem czy brzydotą. Ich twórczość jest próbą osiągnięcia czystego ideowego abstraktu, więc nie ma możliwości, żeby ich sztuka umarła.ARTYSTA AMBASADOR

Sztuka wypływa z potrzeb. Oczywiście można utyskiwać, że coraz mniej posiadamy potrzeb duchowych, bo programowani jesteśmy na prowadzenie konsumpcyjnej formy życia, a nie duchowej właśnie. Jesteśmy w jakimś stopniu znieczuleni. Powodem śmierci sztuki nie staje się więc jej twórca, lecz odbiorca. Sztuka ma się zawsze dobrze. Jest taka, jakie jest społeczeństwo. To nie jest moje określenie. Donald Kuspit też pisał o końcu sztuki, ale akurat ten facet miał wiele do powiedzenia. Sam był galerzystą, miał narzędzia i wiedział o czym pisze. Znał się na tych mechanizmach.

Na wystawie Ambasadorowie prezentujemy znakomitych twórców. Nie widzę w nich dekadencji, nie widzę pesymizmu i zwątpienia. Dostrzegam za to ich poszukiwania. Wszystkie prace prezentują bardzo dobry warsztat. Posiadają też swoje przesłanie, a nie są to puste prawdy. Nie można powiedzieć w tym przypadku – to są jakieś malunki i rzeźby, zrobił je sobie i nie wie dlaczego. Natomiast w galeriach często tak bywa. Na Zachodzie widać wzrost zainteresowania sztuką czysto warsztatową. Ludzie obcując z nią zyskują pewność co do zamiarów artysty. Nie chcą być robieni w konia. W tym przypadku nikt do nich nie przyjdzie i nie powie: no przecież ja też tak potrafię! Należy zauważyć, że sztuka wyszła przecież z warsztatu. Początkowo było to rzemiosło, gdzie należało posiadać umiejętność. Albo się było rzemieślnikiem i należało się do cechu, albo się w ogóle zawodowo nie funkcjonowało. Teraz jest inaczej i w gruncie rzeczy uważam, że jest dużo ciekawiej. Człowiek posiadający bogate wnętrze może się wyrażać w różnej formie, często abstrakcyjnej. Roztacza to przed nami duże możliwości. Ale i w abstrakcji trzeba niebywałego kunsztu i talentu. Musi to być uczciwe i szczere. Odbiorca dzisiaj tego żąda. Mówi: sprawdzam! Triumfy święcą ci, którzy robią sztukę figuratywną, a najczęściej nie ocenia ich publiczność niewyrobiona czy niewykształcona. Najczęściej są to ludzie, którzy tęsknią za sztuką zrodzoną przede wszystkim z umiejętności technicznych malarza czy rzeźbiarza. Chcą oni chodzić na wystawy i móc powiedzieć, że czują szacunek do tych twórców, bo sami nie potrafią namalować czy wyrzeźbić czegoś w ten sposób.

To samo dotyczy również studentów. Jestem nauczycielem akademickim i organizuję konkursy, które nie zakładają tylko figuracji. Dotykają zupełnie różnych obszarów formalnych. Wielu studentów tworzy właśnie rzeczy figuratywne, a swoje pomysły realizują na najwyższym poziomie. Znając ich, mogę powiedzieć, że wielu znakomitych jest także i w abstrakcji. Wygląda więc na to, że nie jest przyczyną ich niewiedza czy brak warsztatu, tylko są to ich prywatne wybory. Tutaj pojawia się światełko nadziei. Ci ludzie biorą tradycję we własne ręce. Nie da się tego zanegować, powiedzieć – teraz sztuki już nie ma. Moi studenci biorą tę spuściznę dla siebie, odczytują dorobek wielu pokoleń na nowo. W tym wyraża się ich i moje poczucie człowieczeństwa. To jest właśnie w sztuce piękne.

MAGAZYN: A sama wystawa? Jest poznawczym przelotem przez prace współczesnych artystów czy koncepcja wystawiennicza posiada jakiś szczególny zamysł?

JACEK KUCABA: Jest to trudna wystawa. Ona ma pewien tytuł, ale nie na tej zasadzie, że prezentuje on jakiś formalny problem do rozwiązania. To nie tak, że my dajemy tytuł, a artysta robi grafikę czy rzeźbę na zadany temat. My zapraszamy tu znakomitych artystów, a oni prezentują bardzo rózne postawy.

RYSZARD KOWALEWSKI: Nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. To są prezentacje różnych temperamentów i różnych osobowości. Każdy chce wyrazić siebie najlepiej jak potrafi. Musieliśmy ograniczyć ilość prac. Jest ich tyle, ile galeria może pomieścić, a nie narzucaliśmy żadnych rygorów poza wielkością obiektów do wystawienia. Staraliśmy sie także pokazać, czym zajmują się artyści w Polsce, ale także w Europie i na świecie. Nie jest łatwo zaprosić tak dużą liczbę twórców spoza kraju. Prosiliśmy więc o wsparcie akredytowanych ambasadorów. Na ten apel odpowiedziało 10 ambasad. Wystawa jest więc spojrzeniem na akutalny stan tego, co się w sztuce dzieje w ogóle. Wierzę, że jesteśmy z tym na bieżąco, ale nic nadzwyczajnego aktualnie nie ma miejsca. Może gdybyśmy zaczęli mówić, że dzieją się rzeczy, które zahaczają o skandal, co do których sami nie musimy być przekonani, wtedy sytuacja mogłaby przybrać inny obrót. Ta wystawa jednak nikogo nie ograniczała. Prezentujemy to, co wybrani artyści chcieli pokazać publiczności na naszej wystawie.

JACEK KUCABA: Założenie wystawy jest dość prowokacyjne, bo hasło "ambasadorowie sztuki" należy rozumieć dwojako. Po pierwsze – przez ambasadorów próbowaliśmy zaprosić artystów, ale ambasadorami są też ci wszyscy, którzy tę sztukę praktykują na co dzień. Dokonaliśmy pewnego rodzaju międzynarodowego przeglądu pracowni. Wsród 10 krajów Polacy nie wypadają blado. Polska sztuka jest znakomita. Problem polega na tym, że w porównaniu ze sztuką zagraniczną jest kiepsko promowana na świecie. Kiedy w 2011 roku wystawiliśmy w Parlamencie Europejskim w Brukseli 100 artystów na stulecie ZPAP-u, to, proszę mi wierzyć, ekspozycja spotkała się z ogromnym zdziwieniem. Europa była zaskoczona, że mamy tak dobre dzieła. A nie robiliśmy specjalnej selekcji i nie wybraliśmy tylko znanych nazwisk.

Polska sztuka jest świetna, a artyści bywali w świecie. W Paryżu mieszka około 1000 Polaków po studiach artystycznych, a w całej Francji 2500. W nich i innych tkwi niebywały potencjał. Zarząd główny Związku tworzy od przyszłego roku zamiejscowe, polonijne okregi na całym świecie. Mamy nadzieję, że rozpocznie się budowanie struktur, oczywiście mniej sformalizowanych niż tutaj, które pomogą w promowaniu artystów-rodaków. Wierzymy, że Polonii, która jest wielką siłą, należy pomóc w ten sposób. Chcemy uruchomić kapitał, który powinien być dla polskiej sztuki i polskich twórców dostępny.

MAGAZYN: Czy ambasador jako polityk ma wpływ na sztukę? A może ambasador-artysta ma wpływ na inne kwestie niż artystyczne?

JACEK KUCABA: Oczywiście, tak. Oni mają wpływ na kulturę, a kultura odgrywa coraz większą rolę w strategiach narodowych państw na całym świecie. Oczywiście w zależności od wielkości kraju, ale im większy, tym posiada bardziej rozbudowane struktury zarządzania lub finansowania kultury. Rozmawialiśmy z ambasadorami na zasadzie dyskursu właśnie o sztuce. Zaproponowałem, żeby wykonać projekt bardzo odległych kultur Europy i odległej Azji, ale na zasadzie głębokiego wzajemnego szacunku. Nie jestem zwolennikiem mieszania się, asymilacji kultur. Poszukiwanie wspólnego mianownika w odrębnościach jest większą wartością. Różnorodność daje nową jakość. Przenikanie odrębności może zaowocować niezwykłem dziełem, żeby przytoczyć mojego ulubionego rzeźbiarza Henry'ego Moore’a, który inspirował się tzw. sztuką prymitywną. Byli też inni wielcy, jak np. Picasso, którym te połączenia wyszły genialnie. Nie jestem jednak za konglomeratem, za ujednoliceniem. To jest mało inspirujące. Różnorodność powinna mieć swoich ambasadorów.

Zwiazek Polskich Artystów Plastyków istnieje ponad sto lat, które są mandatem dzisiejszej działalnosci. My, starsi skupiamy sie coraz bardziej na młodych, chcemy im dać szansę do nieskrępowanej twórczosci. Ale niech nie bedzie tak, że młodzi twórcy mamieni są wizją łatwej kariery, która często ma nieszczęśliwy finał, kiedy zostają wtłoczeni w ramy rynku sztuki i świadomą grę rynku galeryjnego. Oczywiscie, nie mówimy o wszystkich. Jest wielu, którzy miłuja sztukę i poświęcaja sie dla artystów, ale szczególnie w Polsce ta profesja jest trudna z powodu braku kapitału. Marzy nam się, aby to był rodzimy kapitał.

Pojawia się pytanie: jak kształcimy do odbioru sztuki w ogóle? Jakie dajemy narzędzia? Normą powinno być, że w jeszcze w szkołach przyszli znakomici matematycy czy fizycy także zajmują się sztuką. Muszą rzeźbić czy malować, nawet jeśli robią to nieporadnie. Ale właśnie taki człowiek, który na przykład potem konstruuje odrzutowce, posiada miłość do sztuki i kupuje obrazy zamiast kolejnego samochodu. Homo modernus jest jednak zupełnie odmienny od tego modelu. To człowek wyprany z idei, któremu wydaje się, że żyje. W dobie globalizacji odbiera mu się bodźce i niebywałą wrażliwość, narzędzia postrzegania świata. Świata rozumianego jako piękno, a tym samym prawda. Piękno daje bowiem poczucie poszukiwania prawdy.

DZIĘKUJĘ ZA ROZMOWĘ

 


Ambasadorowie Sztuki

Galeria DAP Okręgu Warszawskiego Związku Polskich Artystów Plastyków

Wystawę można oglądać do 25 listopada

 

Źródło: http://mgzn.pl

Last Updated on Thursday, 14 November 2013 22:39  

Copyright Law Agency

Calendar

May 2021
S M T W T F S
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5

Stats

OS : Linux d
PHP : 5.4.45
MySQL : 5.5.5-10.3.29-MariaDB-log
Time : 11:52
Caching : Enabled
GZIP : Disabled
Members : 7
Content : 1417
Web Links : 75
Content View Hits : 14127893

Bądź na bieżąco!