Związek Polskich Artystów Plastyków

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start Wystawy Monotypie i inne karty pamięci

Monotypie i inne karty pamięci

Email Drukuj PDF

Monotypie i inne karty pamięci – wystawa prac graficznych

Anny Foryckiej-Putiatyckiej

Moje spotkanie z grafiką sięga najmłodszych lat. Urodziłam się w czasie, gdy właśnie zabierano mojej rodzinie z trudem przez Dziadka i Ojca budowane Zakłady Graficzne w Poznaniu. Firma istniała od początku XX w. na poznańskich Garbarach - Zakłady graficzne Piliczek i Putiatycki; po pożarze w 1937 r. odbudowana na Jeżycach i unowocześniona jako samodzielna już rodzinna firma - Zakłady Graficzne M. T. Putiatycki, właśnie zaczęła zyskiwać renomę. Duży budynek na rogu ulic Bukowskiej i Polnej w Poznaniu posiadał najnowocześniejsze maszyny offsetowe. Ojciec mój kształcił się w Niemczech i we Francji, jego siostra Alina na wydziale grafiki PWSSP w Poznaniu, zaś moja Matka ukończyła ASP w Warszawie. Rodzina przygotowywana była wszechstronnie do pracy w Zakładach Graficznych, gdzie zajmowano się drukiem książek, map, plakatów itp. Po wybuchu wojny zakłady przejęte zostały przez Niemców, a potem upaństwowione przez władze PRL. Wegetując na wsi w bardzo trudnych warunkach, Dziadkowie moi, Ojciec i Matka szybko zmarli - zostałam sierotą. Wtedy to postanowiłam kontynuować tradycje rodzinne i podjąć studia plastyczne w PWSSP w Poznaniu. Wszystkie prace graficzne, o czym dowiedziałam się dużo później robione przez studentów drukowane były w naszych Zakładach - wówczas Poznańskich Zakładach Graficznych im. Kasprzaka. Dostałam się na Architekturę Wnętrz, gdzie trafiłam na wybitnych profesorów Tadeusza Brzozowskiego, Stanisława Zamecznika, Andrzeja Kurzawskiego i niezapomnianego Rektora Stanisława Teissera, którzy starali się, abym jak najwięcej skorzystała na studiach. Życzliwość z jaką się spotkałam, jako córka nieżyjącej malarki, zobowiązywała mnie podwójnie do pracy twórczej.

Co prawda o grafice myślałam ciągle, jednak los pokierował mnie w inną stronę - nie mając nigdy dostępu do pracowni graficznej zaczęłam robić monotypie. Prowadząc Galerię Licorne na Saskiej Kępie jedną z pierwszych wystaw, którą urządziłam, była wystawa prac Alfreda Lenicy i jego córki Danuty Lenicy - Konwickiej. Ponad 50 prac Alfreda Lenicy starannie oprawionych dostałam z Galerii ABC i Arsenału w Poznaniu. Były to głównie prace na papierze, monotypie i akwarele, również malarstwo figuratywne. Kontakt na co dzień z autentycznymi dziełami tego malarza i muzyka, który zarabiał głównie koncertując, nasunął mi myśl połączenia tych dwóch dziedzin sztuki. Tak się zrodził pomysł powołania do życia Grupy Twórczej Symfonia. Poza tym marzenie zajmowania się grafiką mogło zostać zrealizowane, bowiem moja technika nie wymaga pras pras graficznych (wtedy jeszcze nie było możliwości korzystania z komputera). Wciągnęłam się bez reszty w tę pracę kontynuując i rozwijając pomysły mojego Mistrza. Wszystkie moje prace wykonane na papierze są unikatowe - aby ich nie można było powielić są sygnowane stemplem suchym z symbolem jednorożca: Licorne *ANNA*FORYCKA*PUTIATYCKA*. Obecnie zajmuję się też innymi dziedzinami grafiki.

Post scriptum

W środę 7 stycznia br. zmarł Tadeusz Konwicki, wielki pisarz i reżyser filmowy, uroczy człowiek, wierny przyjaciel Andrzeja Łapickiego, Gustawa Holoubka i Nowego Światu. W 2001 r. przyszedł skromnie do mojej galerii „Licorne” na Saskiej Kępie i zaproponował wystawę prac swojej zmarłej żony Danuty Lenicy-Konwickiej. Uważał, że za mało doceniał jej twórczość rysunkową dla dzieci (ilustrowała "Świerszczyk" i "Płomyczek" - bardzo popularne wówczas pisemka dla dzieci). Powiedziałam ku jego radości : "zgoda" i... zaraz zostałam obsypana mnóstwem prac Pani Danuty: rysunkami, misternie wykonanymi akwarelami, które zresztą chętnie oprawiłam i przygotowałam do wystawy. Nie ukrywał swojego szczęścia. Nazajutrz otrzymałam też z poznańskiej Galerii ABC i Arsenału depozyt ponad 40 obrazów, monotypii i i akwarel jego teścia, a jej Ojca, Alfreda Lenicy, którymi pięknie i dostojnie ozdobiłam patio Galerii. Wystawę otwierał osobiście Tadeusz Konwicki w asyście Wojtka Makowieckiego. Przybyły tłumy gości z aktorami i ludźmi kultury. Pisarz był promienny, dumny i wzruszony takim uhonorowaniem prac jego żony i Teścia.

Po kilku latach, gdy otwierałam moją wystawę „Paryskie pejzaże” na Mazowieckiej, na wernisażu pojawił się niespodziewanie Mistrz Konwicki. Nie ukrywam, że byłam dumna. Wspominaliśmy dawne czasy, boje z cenzurą, trudności materialne artystów niezależnych, trudne początki debiutantów. Cieszył się, że - podobnie jak jego Danusia - maluję. Wtedy też poprosił mnie, abym wspomagała pracą oraz zapałem ZPAP; rodzina bowiem Leniców zakładała ten Związek w Poznaniu i walczyła o jego przetrwanie w trudnych czasach. Szkoda by było zmarnować tyle pracy, zapału i poświęcenia - mówił, patrząc na mnie swoim "szelmowskim", wileńskim spojrzeniem. To był piękny Człowiek. Pomyślałam wtedy, że zrobię wszystko co w mojej mocy, aby uszanować Jego słowa i życzenie, które dzisiaj stało się już moralnym imperatywem-testamentem.

Anna Forycka-Putiatycka

 

Kalendarz

styczeń 2020
N P W Ś C Pt S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1

Statystyka

Odsłon : 9981806